Stan zdrowia

Jak na warunki siedemnastowieczne Gryzelda cieszyła się bardzo dobrym zdrowiem i żyła stosunkowo długo. Jako dziecko wprawdzie przechodziła różne choroby, ale nigdy tak ciężko, jak jej rodzeństwo, żeby matka bała się o jej życie. Z listów Katarzyny Zamoyskiej dowiadujemy się, że np. po odjeździe Tomasza jesienią 1632 r. najstarsza córka chorowała, ale teraz dobrze zdrowa[1] albo że Gryzelki z sobą nie wzięła, bo niedobrze się ma na katar[2]. Nie działo się jednak z nią nic na tyle poważnego, żeby wzbudzić zaniepokojenie rodziców.

Sprawy skomplikowały się później, kiedy wyszła za mąż. Wydawanie na świat dzieci w XVII wieku wiązało się z wysokim ryzykiem zgonu położnicy, zwłaszcza jeśli przy porodzie pojawiały się komplikacje. Wiele magnatek nie dożywało trzydziestki, tracąc życie właśnie wskutek problemów okołoporodowych. Nie wiadomo, jak to wyglądało u Gryzeldy. W ciążę zaszła bez większych problemów i dość szybko – na początku września 1639 roku[3]. Przebiegała ona na tyle dobrze, że księżna mogła wziąć udział w uroczystościach zaślubin Teofili Wiśniowieckiej z Piotrem Szyszkowskim w lutym 1640 r. we Lwowie. Rozwiązanie nastąpiło w książkowym terminie, 31 maja 1640 r., a na świat przyszedł syn, któremu nadano imiona Michał Tomasz. Niestety brakuje informacji, czy nastąpiły jakieś komplikacje w trakcie porodu. Nie wiadomo też, czy księżna zachodziła w kolejne ciąże, które kończyły się poronieniem lub rychłym zgonem niemowlęcia, czy była ciężarna tylko ten jeden raz. Troska, jaką otoczono dziecko zaraz po narodzinach, i przewiezienie go w bezpieczne miejsce do babki w Zamościu mogą sugerować, że Wiśniowieccy spodziewali się, że nie będą mieli więcej dzieci. Tak też się stało – para książęca doczekała się tylko jednego potomka, o którym jasno mówią źródła. Stało się tak zapewne wskutek właśnie jakichś powikłań ginekologicznych u księżnej.

W trakcie trwania małżeństwa księżna cieszyła się dobrym zdrowiem i dopiero śmierć Jeremiego przyprawiła ją o depresję. Wpłynęła na to nie tylko sama strata ukochanego męża, ale i tragiczna sytuacja finansowa, w jakiej się znalazła, oraz śmierć siostry w 1653 r., z którą była przecież bardzo związana. Gryzelda w latach pięćdziesiątych zniknęła z życia publicznego, niewiele udzielała się nawet w samym Zamościu. Trudno określić nawet gdzie przebywała i czym się zajmowała w tym trudnym czasie. Wiadomo jedynie, że przeniosła się do brata, ale nie znane są ani bliższe okoliczności tego zdarzenia, ani dokładna data.

Więcej informacji na temat stanu zdrowia księżnej po 1656 r. dostarcza diariusz Bazylego Rudomicza, który skrupulatnie notował wszystkie dolegliwości Wiśniowieckiej z katarem włącznie[4]. Dowiadujemy się zatem, że Gryzelda w nocy wychodząc na zewnątrz nabawiła się paraliżu prawego ramienia i z trudnością wyleczyła się z niego[5]. Innym razem zaniepokojony rektor notuje, że patronka gorączkuje[6]. Z listu samej księżnej do brata można się również dowiedzieć, że dość ciężko chorowała na początku lat sześćdziesiątych[7] i przebywała w tym czasie w Zwierzyńcu. Po czterdziestym piątym roku życia Wiśniowieckiej zaczął dokuczać artretyzm[8], jak również inne dolegliwości, dla kurowania których sprowadziła ze Lwowa, doktora medycyny i rajcę lwowskiego[9] Jakuba Aleksandra Józefowicza. Niestety Rudomicz nie podaje tym razem, co to było, bardziej skupiając się na wspaniałej uczcie wydanej na cześć gościa. Pewną wskazówką może być wzmianka na tablicy cudów umieszczona w klasztorze bernardynów w Radecznicy. Ojcowie podają mianowicie we wrześniu 1670 r., że Jaśnie Wielmożna Xiężna na Wiśniowcu i Zamościu Wiśniowiecka Wojewodzina russka chorując ciężko na bolenie głowy przez czas niemały gdy żadne medykamenta niepomogły Ofiarowując się na to mieysce do zdrowia przyszła. Geneza tych bólów mogłaby dać odpowiedź na pytanie o właściwą przyczynę śmierci księżnej. Bardzo prawdopodobne wydają się być migreny lub nadciśnienie tętnicze. (Nowotwór wykluczam ze względu na to, że funkcjonowała w dobrej formie jeszcze półtora roku). Nieleczone nadciśnienie zaś może prowadzić do udarów lub zawałów serca, co zgadzałoby się z informacjami z innych źródeł.

fot. E. Lisiecka

Informacja o wyzdrowieniu księżnej umieszczona w klasztorze bernardynów w Radecznicy. / fot. E. Lisiecka

Śmierć

Księżna pozostała sprawna niemal do samego końca. Jeszcze w połowie marca 1672 r. z jej kancelarii wychodzą pisma dotyczące bieżących spraw w kwestiach zarządzania majątkiem[10]. Jednak po 20 marca zaszedł incydent zdrowotny niepokojący na tyle, że Gryzelda zdecydowała się sporządzić testament. Nie wiadomo, jaki charakter miała ta choroba i czy miała związek ze wspomnianymi wyżej bólami głowy. Sama Wiśniowiecka określa ją jako w niespodziewanym czasie…prędką indyspozycją[11], a siebie opisuje jako osobę przy zdrowej (…) pamięci i rozumie, lubo w słabości zdrowia[12], można zatem przypuszczać, że nie miało to nic wspólnego z jej wcześniejszymi dolegliwościami. Jerlicz podaje, że była paraliżem zarażona[13], ale gdyby tak było, to księżna nie byłaby w stanie podpisać i opieczętować testamentu (podpisuję się ręką moją i pieczęć kładę[14]) o zdrowej pamięci i rozumie nie wspominając. Można jedynie snuć przypuszczenia, że była to choroba związana z układem krążenia lub pokarmowym na tyle poważna, że Gryzelda zmarła trzy tygodnie później, dziesięć dni przed czterdziestymi dziewiątymi urodzinami, w wielkanocny poranek 17 kwietnia, gdy dzwony zamojskiej kolegiaty wezwały wiernych na rezurekcję.

Projekt I castrum doloris Gryzeldy Wiśniowieckiej autorstwa Tylmana z Gameren / domena publiczna
Projekt II castrum doloris Gryzeldy Wiśniowieckiej autorstwa Tylmana z Gameren / domena publiczna

Pochówek

Kwestia pogrzebu księżnej pozostaje do dziś otwarta. Jej życzeniem było, co kilkukrotnie podkreśliła w swoim testamencie[15], spocząć w kolegiacie zamojskiej obok rodziców i brata jak najszybciej i bez zbędnych ceremonii, najlepiej przy okazji pogrzebu Jana[16]. Z drugiej strony jednak w jednym z diariuszy sejmowych zachował szczegółowy opis iście barokowych egzekwii, jakie odbyły się 10 czerwca w Warszawie, co dało początek teoriom, że Gryzelda spoczęła w katedrze św. Jana. Jak było naprawdę?

Za pochówkiem w Zamościu przemawia przede wszystkim fakt, że taka była wola zmarłej i nie było żadnej realnej konieczności, żeby tej woli nie uszanować. Dziś, bez szczegółowych badań szczątków Zamoyskich, niestety nie da się ustalić, czy księżna istotnie spoczęła w grobie rodziców. Biorąc pod uwagę, że burze dziejowe pozostawiły w kryptach katedry niesamowity bałagan[17], całkiem możliwe jest, że Gryzelda spoczywa tam pod zmienionym nazwiskiem lub anonimowo. 

Michał nie przyjechał do Zamościa ani w trakcie choroby matki[19], ani później, aby oddać cześć jej zwłokom, ale za to 10 czerwca poświęcił pół dnia obrad sejmowych i wyprawił jej pełne rozmachu egzekwie, w których uczestniczyło wielu biskupów z nuncjuszem apostolskim na czele[20]. W kościele św. Jana w Warszawie zbudowano imponujące castrum doloris. Zaprojektował je sam Tylman z Gameren, aczkolwiek zachowane szkice odbiegają od opisu przedstawionego w diariuszu.

 Sam opis egzekwii przedstawia się następująco:

Odprawowały się egzekwie księżny Jejmci Pani Wojewodziny Ruskiej, Matki J. Kmci, (która w Zamościu w niedzielę Wielkanocną o szóstej z rana fatis cessit[21]), w kościele farnym S. Jana. Katafalk był postawiony między dwiema chorami muzyckiemi przed ołtarzem wielkim; trumna stała na pedestałach na półtora łokcia wysokich, na rozpostartym suknie czarnym, cienkim barzo, postawionych. Takimże suknem, wedle ostatniej woli księżny nieboszki[22], trumna była obita, ćwieczkami czarno szmelcowanemi. Nad trumną w głowach, na poduszce ceglastej aksamitnej, galonem srebrnym szerokim obramowanej, kutasami także srebrnymi po rogach, na łokieć nad trumnę wyniesionej, leżała mitra książęca, na dnie z aksamitu karmazynowego z wielkich zrobiona diamentów, które wedle taksy jubilerskiej można rachować najmniej na ośm kroć sto tysięcy złotych[23]. Około trumny stało ośm piramid, cztery po rogach, dwie po prawym, a dwie po lewym boku. Na każdej z piramid stały statuy trzymające fascie z inskriptiami, a wszystkie stały na trupich główkach, i od dołu aż do samego wierzchu trupiemi główkami i kośćmi na przemiany pomalowane były; a na każdej trupiej głowie, jako i na śmierciach, były mitry książęce z zegarkami ciekącymi[24] i skrzydłami po bokach, pełne świec jarzących i lamp gorających. W pośrodku tych ośmiu piramid, nad samą trumną trzymał in aere wysoko, tam, gdzie się wierzchy piramid kończyły, na skrzydlastym Pegazie siedząc, Apollo dziewiątą piramidę, grubszą i krótszą niż drugie, także lampami i świecami zewsząd przykrytą; pod nogami jego inscriptia była: sic itur ad astra[25]. In aspicie[26] i samym wierzchu piramidy stał Michał Archanioł, trzymając w ręku obraz księżny Jejmci, w ramach okrągłych ovalis figurae, trupiemi główkami i kościami, miasto laurów, ozdobionych, i lampami gorającemi dokoła obłożonych. In fronte[27] piramidy stała śmierć, w prawej ręce trzy lance na krzyż, herb Jchmć Panów Zamoyskich, a w lewej kosę trzymająca. W głowach i w nogach trumny wisiały niedaleko piramid po rogach cztery lichtarze srebrne, pełne świec jarzęcych, których było dwa tysiąca, i lamp dwa tysiąca. Przed katafalkiem u wschodu, którego było siedm stopni, stały dwie śmierci, kosy do siebie wyciągnąwszy, i żelaza na krzyż złożywszy nad wschodami, a drugiemi rękami od pola wspierając się na fasciach, na których było napisano, na prawej: Elemosinas eius enarrabit gloria[28]; a na lewej: finibus pretium eius[29]. Niedaleko od katafalka w głowach siedzieli królestwo Ichmć, a ksiądz nuncjusz z biskupami zaraz w ławce, blisko krzeseł, przykrytej kirem czarnym. Drudzy Ichmć PP. senatorowie w drugiej ławce także przykrytej. Okna w tej stronie, gdzie był katafalk, i w większej połowie kościoła, były zakryte kirem czarnym. Mszę celebrował arcybiskup lwowski, a kazanie pogrzebowe miał ksiądz biskup chełmski; które że podał do druku, to tylko namienię, że przez całe kazanie w osobie księżnej Jejmci świętej pamięci wystawował charakter we wszystkich cnotach doskonałej matrony.

Między mszą a kazaniem chodzili królestwo Ichmć dwa razy na offertę koło katafalku, a po kazaniu trzeci raz, kładąc na wielką srebrną miednicę dla mszy zadusznych po garści czerwonych złotych. Obchodzili po królestwie Ichmciach i księża biskupi, którzy byli wszyscy ubrani in pontificali[30], i niektórzy z senatu, katafalk, kładąc także, co komu ochota kazała, na offertę. Przed wyjściem z kościoła przychodził ordinarius loci, ksiądz poznański, swoim i drugich prałatów imieniem czyniąc condolencją królestwu Ichmciom.[31]

 Jak widać zatem, relacja obfituje w szczegóły, ciekawy jest zwłaszcza ustęp dotyczący sukna użytego do obicia trumny i gwoździ. Autor sugeruje, że taka była ostania wola księżnej, i w tej sytuacji można by założyć, że w trumnie rzeczywiście znajdowały się zwłoki. Szkopuł jednak w tym, że w testamencie Gryzeldy nie ma ani słowa o wyposażeniu na ostatnią drogę. Zarówno autorzy diariuszy[32], jak i autor wygłoszonego kazania, Krzysztof Żegocki, wyraźnie mówią, że były to egzekwie[33], nie pogrzeb. Oznaczać to może, że nieboszczka nie była fizycznie obecna na ceremonii. Ponadto, mimo takich detali, jak fragmenty cytatów z Pisma Świętego, autor pamiętnika ani słowem nie wspomina o złożeniu trumny do krypty, ani o stypie, bez której nie mógł się odbyć żaden szanujący się pogrzeb nawet chłopski, a co dopiero matki królewskiej. Wiadomo za to, że po zakończeniu uroczystości powrócono ok. czwartej po południu do obrad sejmowych. Można jedynie przypuszczać, że właściwy pochówek odbył się w tym samym lub przybliżonym czasie w Zamościu – takie praktyki nie były rzadkie w owym czasie. Jest jeszcze inna możliwość – ciało księżnej zawieziono do Warszawy, odprawiono egzekwie, a potem wróciło do Zamościa, gdzie złożono je w kryptach rodzinnych. Profesorowie zamojscy przygotowali na okoliczność śmierci księżnej uroczyste przemowy, wydane potem drukiem, które również gdzieś wygłoszono i nie była to Warszawa, bo skrupulatny pamiętnikarz na pewno by to sprawozdał. Pewnych poszlak mogą dostarczać też dokumenty niemówiące bezpośrednio o śmierci księżnej, ale związane z funkcjonowaniem ordynacji. Są to przede wszystkim Akta Sądu Komisarskiego Zamku Zamojskiego, który obradował jeszcze w czwartek przed Niedzielą Palmową, 7 kwietnia, a potem zawiesił działalność na półtora miesiąca prawie aż do końca maja. Z kolei zalecenia testamentu księżnej król zatwierdził już 17 maja. Jest zatem całkiem możliwe, że Wiśniowiecka rzeczywiście została złożona do grobu jako najprędzej, tj. najpóźniej do połowy maja 1672 r., bowiem pod koniec miesiąca życie w mieście wraca do zwykłego trybu. W ostatecznym rozwiązaniu kwestii pochówku może pomóc jedynie szczegółowe przebadanie szczątków z katedry zamojskiej i ich dokładna identyfikacja.

Śmierć Gryzeldy odbiła się głośnym echem w kraju, czego dowodem są choćby kazania żałobne jak i epitafia napisane i wydane z tej okazji w miejscach tak odległych od Zamościa, jak Gdańsk[34] oraz adnotacje w licznych diariuszach prywatnych (Jemiołowski, Jerlicz, Chrapowicki). Zarządzono też coś na kształt żałoby narodowej na dworze królewskim, w senacie i izbie poselskiej (Pisma do wieku…, s. 908).

[1] AGAD AZ 924, s. 55, z dn. 08.11.1632.

[2] AGAD AZ 412, s. 51, z dn. 24.03.1628.

[3] W sierpniu 1639 r. Jeremi przebywał w Białym Kamieniu, a Gryzelda jeszcze u matki w Zamościu.

[4] Rudomicz, Efemeros…., t. 2, s. 223.

[5] Tamże, t. 1, s. 48.

[6] Tamże, t. 2, s. 110. 

[7] AGAD 1157, s.13, z dn. 04. 08 bez daty rocznej.

[8] Rudomicz, Efemeros…, t. 2, s. 252.

[9] Tamże, t. 2, s. 301. O Józefowiczach: Jan Tomasz Józefowicz (1662-1728) i jego antenaci w: Rocznik Lubelskiego
Towarzystwa Genealogicznego Tom VI, 2014 (2015)

[10] Np. kopia listu z 14 marca 1672 r. AGAD AZ 2901, s. 965, skan 573.

[11] Testament Gryzeldy Konstancji z Zamoyskich Wiśniowieckiej z 1672 roku, opr. K. Przyboś, Genealogia t. 15, s. 101

[12] Tamże, s. 100.

[13] Joachim Jerlicz, Latopisiec albo kroniczka, Warszawa 1853, s. 183.

[14] Testament…, s. 104.

[15] Tamże, s. 100.

[16] Księżna nie zorganizowała pogrzebu brata zapewne ze względu na problemy finansowe, jak i ryzyko awantury o spadek.

[17] Por. https://www.zamosciopedia.pl/index.php/kp-kr/item/3239-KRYPTY%20KATEDRALNE dostęp: 12.12.2021  

[19] Co ciekawe, podobno na początku kwietnia odwiedził Gryzeldę Dymitr.

[20] Egzekwie wyprawił tylko matce, co pośrednio dowodzi, że w 1672 r. nie było już szczątków Jeremiego Wiśniowieckiego, które można by godnie pochować. Obwinianie Michała za to, że nie wyprawił ojcu pogrzebu jest zwyczajnie niesprawiedliwe.

[21] zmarła; w notatce memorialnej w księgach parafii Biała podana jest godzina siódma rano, w: http://rocznik.ltg.pl/wp-content/uploads/2017/02/Rocznik-Lubelskiego-Towarzystwa-Genealogicznego-Tom-III-Lublin-2011.pdf  s.176, dostęp: 24.02.2023 lub w: https://fotolubgens.lubgens.eu/picture.php?/37828/category/265 dostęp: 01.10. 2023.

[22] To już interpretacja autora, księżna nie pozostawiła w swoim testamencie żadnych wskazówek co do przebiegu swego pogrzebu, ani tym bardziej co do wyglądu trumny.

[23] Tu też chyba autor przesadził – zarówno Gryzelda, jak i sam Michał raczej nie dysponowali takimi sumami, księżna umierała mając ok. 40 tysięcy złotych długu u różnych osób.

[24] klepsydry

[25] Tak idzie się ku gwiazdom.

[26] na czubku

[27] z przodu

[28] Ecclesiasticus 31:10-1210 Qui probatus est in illo, et perfectus est, erit illi gloria aeterna: qui potuit transgredi, et non est transgressus; facere mala, et non fecit.11 Ideo stabilita sunt bona illius in Domino, et eleemosynas illius enarrabit omnis ecclesia sanctorum.12 Supra mensam magnam sedisti? non aperias super illam faucem tuam prior.

[29] Mulierem fortem quis inveniet procul et de ultimis finibus pretium eius (Liber proverbiorum 31,10) I dalej jest: 11. confidit in ea cor viri sui et spoliis non indigebit 12.  reddet ei bonum et non malum omnibus diebus vitae suae

[30] w szaty mszalne

[31] Pisma do wieku i spraw Jana Sobieskiego, wyd F. Kulczycki, Kraków 1881, t. 1, cz.2, s. 914-915.

[32] Podobnie uroczystość określa autor innego diariusza, zamieszczonego w Pismach do wieku i spraw…

[33] W: https://polona.pl/item/pelnia-w-ostatniey-kwadrze-na-polskim-horyzoncie-gryzelda-constancya-xiezna-na,MTAzMDk5ODg3/2/#info:metadata dostęp: 12.12.2021.

[34] Gotfryd Peschwitz, Augustis manibus […] principis Griseldae Constantiae […], palatinae Russiae, Visnievici connubii, comitis Visnieviae, matris Michaelis regis, Gdańsk 1672; Jan Ernest Schmieden, Dis manibus et aeternae memoriae Celsissimae Griseldis Constantiae, Bathoreae Neptis, Zamosci et Ostrogii sangvinis, Wisniewicii Conjugii, Wisniewiae Dominae, Germaniae Principis, Palatinae Russiae, Vidvae Ducis, Matris Michaelis Regis, Parentis Publicae, Heroinae Sarmatiae, Gdańsk 1672, za: Edmund Kotarski, Gdańska poezja okolicznościowa XVII wieku, Gdańsk 1993.