Katarzyna Zamoyska, kontrakt[1] na starostwo kałuskie 

Katarzyna z Ostroga Zamoyska Hrabina na Tarnowie Kanclerzyna Wielka Koronna, Knyszyńska, Sokalska etc. Starościna

Wiadomo czynię komu to wiedzieć należy

  1. Żem puściła w administrację prowenta wszystkie Starostwa Kałuskiego, dzierżawy na ten czas Syna mego, to jest miasto Kałusz z folwarkiem i wsiami do niego należącymi, i żupy wszystkie tameczne z oknami [szybami], tak starymi, jako i nowymi wyrobionymi, które jedno tam są i być mogą, z młynami, rudą, piłami [tartakiem], karczmami, gorzałką (…) Panu Wojciechowi Średzińskiemu[2], na trzy lata [1640-1643] za 14 tys. zł. (…) Pan Średziński ma wystawić na każdy rok swym własnym sumptem, i na swoich statkach do Torunia soli dobrze w Krzeszowie napakowanej przy Widzu [namiestnik] moim, który na to będzie ode mnie, albo z skarbu mego naznaczony, i tamże w Krzeszowie za kwitem swoim od poddanych odbierać i pakować tę sól będzie. Beczek w liczbie pięć tysięcy robione być maja i na robienie ich sprawiedliwe bednarz przysiąc będzie powinien, którego dozór Panu Średzińskiemu pilnie poruczam. A tę sól tenże Widz, lubo inszy sługa mój do Torunia z nią posłany, przedawać co rok będzie; spichlerz jednak dla składania tej soli w Krzeszowie, także bednarz, obręcze do pakowania, ludzie do ładunku i dwa stróże do pilnowania statków, aby omieszkania jakiego przez namiestnika mego albo dzierżawcę krzeszowskiego (…) tym i szkody nie było, ma to być wszystko obmyślono.
  2. A gdyby ta sól do Torunia spuszczać się nie mogła (żeby) albo spustu wolnego od JM Pana Podskarbiego Koronnego na nią pozwolenie nie było, albo dla jakich innych przyczyn, tedy te pięć tysięcy beczek soli powinien będzie Pan Średziński wystawić do Zamościa, albo tam gdzie wola moja nastąpi i potrzeba ukaże. O czym wcześnie ode mnie albo sługi mego, który się skrzynką moja zawiaduje, ma mieć w Kałuszy wiadomość, gdzie by ją miał wystawić, gdyż dalej Zamościa, albo Krzeszowa, odwozić tej soli nie będzie powinien. A względem tego, że jej do Torunia pławić nie będzie miasto [zamiast] (Vun?)kosztu na spławienie, albo trochtu (?), co rok powinien będzie oddawać do skrzynki mojej do Zamościa złp 4 tysiace dwiema ratami, przy tychże ratach, które z procentów folwarkowych tegoż starostwa kałuskiego oddawać będzie to jest dwa tysiące złotych na Gody przyszłe w roku niniejszym 1640, a dwa tysiące na św. Jan Chrzciciela w roku blisko przyszłym 1641. Podobnie w przyszłych latach do 1643 na św. Jana Chrzciciela. Ostatnie dwa tysiące od niego skrzynce mej z tych procentów żupnych należące oddać rzetelnie powinien będzie pod obowiązkiem niżej opisanym.
  3. Krom tych pięci tysięcy beczek soli z osobna na każdy rok 500 beczek na kuchnię moją powinien będzie z Kałusze wystawić to jest: pierwszą furę ma odwieźć w miesiącu wrześniu na jarmark Zamojski beczek 250 w tym niniejszym roku. Drugą furę, także 250 beczek na Gromnice w roku 1641. W drugim zaś i trzecim roku na te mianowane czasy fury solne odprawować będzie powinien. Która to sól kniaziowie, wybrańcy, pobereźnicy {strażnicy leśni} do Zamościa odwozić będą.
  4. Żup i okien w żupach kałuskich i naczynia wszystkiego żupnego Pan Średziński powinien będzie poprawić i nowe według potrzeby kazać porobić, aby tak okna żupne, jako wieże, panwie i cerewy, także insze wszystkie naczynia przy Expiratiey [wygaśnięciu] arendy swej według Inwentarza Zyskielowi podanego oddać był powinien. Na która poprawę koszt niemały ważyć potrzeba było. Dlatego puścił mu się ten prowent wszystek żup kałuskich od rewizji tych żup, która w miesiącu lutym w roku niniejszym przez Xsiędza Molendę i Pana Iwaszkowica z zalecenia mego odprawowała, do św. Jana Chrzciciela w tym roku 1640. Z którego prowentu, i dług swój złotych 500, który miał u Zyskiela Żyda za drwa do zup wystawione, już sobie potrącił i zapłacił.
  5. Pozwalam też Panu Średzińskiemu [na drzewa] w puszczach moich krzeszowskich blisko Sanu na dwie szkucie wywieźć, które swym sumptem ma sobie wyrobić, i wybudować dla wcześniejszego spławu soli do Torunia, a to za kwitem moim i wiadomością leśniczego mego tamecznego.
  6. Kruszcu solnego z otworzeniem okien nowych i surowice na Petrance pod Blokauzem, i na inszych miejscach gdzie by jedno zrozumiał we wszystkim tym starostwie kałuskim, pozwalam mu dobywać, których okien wolno mu będzie przez czas arendy jego ku pożytkowi swemu zażywać. Tak jednak aby przy Expiratiey arendy swojej okna wszystkie, tak dawne, (krom starego szybu na Petrance, który poprawy już mieć nie może) jako i nowe wyrobione porządnie naprawne ze wszystkiem naczyniem podług tego, jako Zyskielowi w Inwentarzu było podano, (nie zasłaniając się tym, że teraz napustoszone, i siła nie dostaje, odbiera) pooddawał.
  7. Przy tych zupach puszcza się [też] i powóz poddanych wszystkiej włości kałuskiej. Z których powozów aby poddani folgę mieli powinien będzie Pan Średziński z każdej czetwertywy po pięć beczek ustąpić (…)[3] poddani nie wozili jedno po 20 beczek soli z czetwertywy jednej, lubo w Inwentarzu 25 naznaczono: Jednak to sobie waruję aby przy odwożeniu jej, tak w Krzeszowie na skład, jako i w Zamościu na potrzebę moją kuchenną, wszystkie beczki na miejscu przy widzu moim dobrze napakowane były.
  8. […][4] lasy i gaje cale [w całości] chować ma i onych nie pustoszyć ani tow[…] leśnych i statków z nich nie robić, ani dawać, ani przedawać nikomu, ale ich tylko na poprawę budynków i na potrzebę zamkową, także i na opał zażywać wolno będzie i na [tramy] do piły. Od których tramów wożenia mieszczany kałuskie na ten czas wolnymi czynię, ani ich Pan Średziński do tej powinności pociągać ma. A gdy znacznego drzewa zasiądz będzie trzeba, tedy znieść się ma z leśniczym tamecznym ode mnie naznaczonym, aby za jego wiadomością drzewa z potrzebą na to słuszną wycięto. A to dlatego żeby na ten Karb Leśniczy gdzie indziej drzewa stojącego rąbać nie pozwalał, a pilnie tego przestrzegał, aby w ni od kogo i od niego samego szkody żadnej nie było. W których puszczach, lasach i gajach, gdyby się od kogokolwiek przez najazd gwałt taki dział powinien poddane tameczne do bronienia ich za oznajmieniem leśniczego tak jako na gwałt wyprawić. Jednak robienie potaszów [potażu] na tych tam lasach wolne sobie zostawuję. Do której roboty, jeśliby takiego kosztu od pana Średzińskiego z rozkazania mego zaciągano, powinien go będzie opatrzyć, co mu będzie przyjmowano za gotowe przy płaceniu rat powinnych.
  9. Wybieranie powołoszczyzny ze wszystkiego starostwa po wołach i jałowicach wedle zwyczaju sobie zachowuję. Do której Pan Średziński należeć nie ma.
  10. Gunty [gonty] wszystkie ze wsi Wystowej danne, na potrzebę moją, gdzie każę, mają być obrócone.
  11. Zwierzynę powinną od poddanych danną, jako sarny i jarząbki na kuchnię swoją zostawuję. Pstrągi także na potrzebę swoja zachowuję, które pstrążnicy przy Widzu pewnym do sadzawek osobnych pewna liczbę wedle zwyczaju oddawać i sadzać mają. U których sadzawek ma być straż ustawiczny przysięgły, żeby szkoda w nich nie była.
  12. Dziesięcina wyteczna zwyczajna i inne powinności z dawna od mieszczan i poddanych tamecznych przychodzące do kościoła kałuskiego jeśli taka jest, także i pensja doroczna 400 zł, o którą jest compositia uczyniona z księdzem plebanem, której połowa, tj. zł 200 na św. Jan Chrzciciel, a druga połowa także 200 zł na nowe lato przez pana Średzinskiego księdzu plebanowi oddawana być ma w każdym roku. Co przy rachunkach za gotowe przyjęto mu będzie. Temuż ksiedzy plebanowi trzech poddanych we wsi Zagorzu, to jest Wasyla Kaniuka, Fedka Picha i Marka Buyka przywracam, ani pan Średziński bronić ich jemu ma.
  13. O pozwach, któryby na tę majętność zanoszono, i o trudnościach wszelakich prawnych, które by tam zachodziły zawczasu ma dawać znać, i onych executiey bronić. Sprawiedliwość też sąsiadom wszystkim, i innym ukrzywdzonym od poddanych Pan Średziński za upewnieniem się ukrzywdzonego czynić ma. A jeśli by ukrzywdzony, nie opowiedziawszy się z krzywdą swą zaraz do prawa uciekł się i [pa.e w są[dy] mię] położone, tedy albo zaraz przy onym sądzić, do którego bym prawa przypozwana była, powinien będzie Pan Średziński sprawiedliwość uczynić, albo też na gruncie, zwłoki w tym żadnej nie czyniąc, a ma tę sprawiedliwość odprawować z dokładem jurysty mego, który sprawami tamtej majętności będzie zawiadywał. Chłopy także zbiegłe z dóbr ziemskich do tej majętności (który by przed administracją Pana Średzińskiego w pokoju 4 lat nie zasiedział albo tam się urodził) za położeniem pozwu o wydanie ich, zaraz na pierwszym roku powinien wydać w prawne zaciągi i w koszty daremne mnie nie zawodząc, albo ich nie przyjmować. A jeśli by tak o nic uczyniono sprawiedliwości, jako też o nie wydanie cudzych poddanych świeżo do tej majętności przyszłych, za occazyą, i przyczyną jego sprawy prawne nastąpiły, w tych Pan Średziński nie tylko in negocio principali, jako posesor, ale też i w kosztach, i nakładach u sądu wydawanych ma Mie uspokoić, i te zwłoki swym sumptem odprawować. A co juristowie [prawnicy] z skrzynki mej na Trybunale w sprawach takich wydadzą, to on wszystko przy oddaniu zapłacić, i wrócić powinien będzie. Sprawy zaś prawne fundum tangentes {dotyczące gruntu}, te już własnym kosztem moim mają być odprawowane i bez informatiey mojej nie zawiadywane. Krzywdy tez chłopom od sąsiadów poczynione jeśli by się im nie mogło inaczej zabieżeć [zapobiec] , spisawszy porządnie Pan Średziński ma odsyłać do jurysty mego, który sprawami tamtej majętności zawiadywać gdzie aby się wcześnie prawnie z nimi postąpiło.
  14. Budowanie wszystkie starostwa tamtego, to jest Zamek nowy kałuski, i stary, z folwarkiem przyległym pokrywać i opatrywać ma. A gdyby przez niedozór, i z nieopatrzności, szkoda jaka z nich była (wyjąwszy ogień piorunowy), tedy to jego szkoda, a nie moja być ma. A co się tknie mieszkania w nowym Zamku, tedy dwie izby z komnatami średnimi stołową izbę Panu Średzińskiemu pozwoliwszy, insze pokoje cztery, w których malowania i kominy [kominki] marmurowe są, dla siebie zachowuję i one zawarte mieć chcę. Od których jednak klucz przy nim samym zostawać ma, aby od wszelakiej szkody w nich przestrzegał, sam tam nie ważąc się mieszkać, ani gości stawiać. Insze budynki onemu do wczasu jego pozwalają się.
  15. Ogród przy dworze, gdzie szczepy i zioła są rozmaite, ponieważ pomocy niemałej potrzebuje, powinien będzie Pan Średziński ogrodnikowi tamecznemu 6 poddanych na każdy dzień dodawać, żeby porządnie opatrzony i sprawiony był, przestrzegając tego, żeby przez niedbalstwo i niedozór ogród tameczny nie spustoszał. O czym wcześnie gdyby się na jakie spustoszenie przez gnuśność ogrodnika zanosiło ma mi dać znać. Któremu ogrodnikowi na wiek roku wedle postanowienia, które tenże ogrodnik ma przy sobie, tak w pieniądzach jako w leguminach, i suknie płacić będzie. Także i kapitanowi, który dla ćwiczenia piechoty tamecznej zostawuje się, po złotych polskich 15 na miesiąc. Co przy rachunkach za gotowe przyjęto mu będzie.
  16. Role folwarkowe wszystkie i obszary, które przy Expiratiey jego do zasiewków przypadną, ma porządnie przy Widzu moim, tak ozimina, jako tez jarzyna, według tego, jako i teraz zasiane zbożem moim odbierze i ogrody nasieniem ogrodnym pozasiewać. Które to obszary dobrze zasiane, jako i budowania, sprzęt domowy, według Inwentarza, świeżo uczynionego, role z osiadłościami i poddanymi wszystkimi, z pługami, podwodami, i wszystką tę majętność całą, nie spustoszoną, specyfikacją Inwentarza, który mu będzie podany oddać powinien będzie. A jeśliby jakie defecta lubo krzywdy poddanym przez pana Średzińskiego w tej majętności pokazały się, tedy to wszystko nagrodzić będzie powinien. Co Inquisitią ma być pokazane.
  17. Handlami, ani powozami, robotnikami niezwykłemi, albo podatkami nad powinność poddanych obciążać nie ma, i zboża kupnego, ani towaru żadnego nie wozić za pańszczyznę. Winy wszelakie co mniejsze, słuszne i sprawiedliwe Panu Średzińskiemu służyć będą. Ale jeśli które nad 15 grzywien wyniosą, te do skrzynki mej oddane być mają. Na co Inquisitia przy Expiratiey ma być uczyniona. Zboża czynszowe miarą zwyczajną od poddanych odbierać ma, aby się o to nie skarżyli. Kur, ani gęsi od nich za grosze wybierać nie ma, krom na potrzebę moją, gdy tam będę. Poddani też w majętności cudzej po karczmach pijać nie mają, ani do młynów cudzych ze zbożem jeździć, ani gorzałek skąd inąd nawozić. Także mieszczanie kałuscy pod winą 30 grzywien nie odpustną, które połowica do skrzynki mej, a druga Panu Średzińskiemu należeć będzie.
  18. Strzeż też Panie Boże na urodzaj, gradu znacznego, nieprzyjaciela koronnego, któryby w tamtej majętności znaczną szkodę uczynił. Powietrza morowego, tedy przyjacioły albo sługi swe tam zesłać będę powinna, a Pan Średziński też ze swej strony, i według wynalazku ich, na to respekt mieć będę. Z przypadku jednak jakiego inszego, albo occaziey [okazji] nie ma szukać żadnych przyczyn Pan Średziński do defalcaty [odcięcia], gdyż każde gospodarstwo, jako przemysły swoje ma, tak i przypadki.
  19. Jeśliby też Pan Bóg na pana Średzińskiego pod ten czas administracji jego umierać dopuścił, kiedy sukcesorom jego tego Contractu do lat mianowanych za temiż konditiami dotrzymam. Osobę jednak stateczną dla dozoru granic, i różnic, i wykonania inszych Conditiej, abym na tym nie szkodowała, chować przy sobie będą powinni. Którym wszystkim Conditiom ode mnie naznaczonem Pan Średziński powinien będzie we wszystkim, i w każdym z osobna punkcie przez czas administraciey swojej dosyć czynić, tak w odsyłaniu rat do skrzynki mej, jako i wystawianiu soli na czasy naznaczone nic nie omieszkując, jako i insze rzeczy wszystkie warowane pełniąc pod odjęciem i utraceniem administracji ex nunc ipso facto, czego sobie za żadną expulsią ani w gospodarstwie przeszkodą mienić i pretendować nie ma, i zapłaceniem tego, coby winien został, z nagrodą szkód, które by się przezeń stały. Za które sine iuramento corporali ad simplicem (…) assertionem post factam inquisitionem dosyć czynić powinien będzie, albo sukcesorowie jego, takosz i sam Pan Średziński wszystkie te conditie wyżej opisane bierze na się i onym we wszystkim i w każdym punkcie dosyć czynić podejmuje się albo sukcesorowie jego, subligamentis supranominatis, i pod zakładem 18 tysięcy złotych, o który zakład, gdyby on sam albo sukcesorowie jego do Urzędu Grodzkiego Grabowieckiego pozwani byli subbmituje się stawić, i petemptorie odpowiadać i odłożywszy zakład Conditiom wszystkim w intercyzie specyfikowanem dosyć czynić powinien będzie. Które to intercyzę actami grodzkimi lwowskimi Pan Średziński zaraz za wzięciem jej roborować ma, i (…) pod temiż obowiązkami wyżej mianowanymi.

Na co dla lepszej pewności obie strony przy pieczęciach swych podpisujemy się. Działo się w Zamościu dn. 9 sierpnia roku 1640.

A gdyby też (strzeż Panie Boże) przypadkiem jakiem to starostwo kałuskie od syna mego odpadło w tym czasie niż te Expiratia dojdzie, tedy cokolwiek by ratami pieniężnymi lubo sobą przedał, z nie odebrania tych procentów, tak folwarkowych jako i żupnych, tedy ma to ode mnie, albo Potomków moich ma być przywrócone. Także jeśliby surowica (…)nęła nie przez niedbalstwo Pana Średzińskiego, ale za nawiedzeniem Bożym kt(…) szkoda w żupach, i wyrobienie soli nast(…)c  by musiała tedy za uznaniem przyjacielskim albo sług moich, którzy by tam (…) byli słuszny respekt na to będę miała. Ręką swą mpp (pieczęć) Wojciech Średziński (pieczęć).

opracowała Ewa Lisiecka

[1] AGAD, AZ, sygn. 2940, 1640-1660, Akta dotyczące różnych miejscowości.

[2] Średziński Wojciech, nazwisko w źródłach epoki i późniejszych opracowaniach pisane w różnych wersjach: Srzedzińscy, Sredzińscy, Średzińscy. Rodzina mocno rozrodzona i niezbyt zamożna, związana z rodem Zamoyskich jeszcze w czasach Jana Zamoyskiego. Stanisław s. Zygmunta i nieznanej z imienia Kaimirówny,  służył pod komendą Jana Zamoyskiego pod Gdańskiem i Tczewem, brał udział w jego wyprawach moskiewskich. Potem wstąpił na służbę na dworze hetmana. W 1584 był podstarościm krzeszowskim. Rok później zarządzał dobrami księżpolskimi. Jan Zamoyski powierzył mu opiekę nad eksportem zboża do Gdańska. Stanisław był później zaufanym sługą Tomasza Zamoyskiego, który gdy wyjeżdżał na nauki za granicę uczynił go zarządcą całej Ordynacji Zamoyskiej na czas swoich peregrynacji. Bracia Jerzy i Andrzej Średzińscy należeli do kręgu osób zaufanych również na dworze Barbary Zamoyskiej. Andrzej miał wysoką pozycję na zamojskim zamku jeszcze za czasów Jana Zamoyskiego, którego był wieloletnim sługą. Hetman oddał mu za żonę swoją daleką krewną, Annę z Łaźnina h. Jelita, wychowanicę i damę dworu Barbary Zamoyskiej, od której małżeństwo otrzymało dożywocie na wsi Piskorowice w 1605 r. wraz ze wszystkimi  przynależnościami i prawem wykupu wójtostwa od potomków zmarłego Wojciecha Wnuka Słowieńskiego (osadźcy Zamościa). Na dzień przed swoją śmiercią tj. 2.06.1605 r. Jan Zamoyski wydzierżawił mu klucz zamechski na cztery lata za sumę 3880złp. Andrzej Średziński w imieniu wdowy Barbary Zamoyskiej dokonywał, co jakiś czas, lustracji poszczególnych majętności ordynackich. Barbara Zamoyska powierzała mu (wbrew woli niektórych z opiekunów) pieczę nad synem Tomaszem. Bracia dysponowali w tym czasie w mieście dwoma domami. vide: Tyszka Paweł. W cieniu wielkiego kanclerza. Barbara z Tarnowskich Zamoyska. Warszawa 2015.

Akta miejskie Zamościa z maja 1653 r. wymieniają braci Średzińskich: Stanisława; Andrzeja i Kazimierza, kiedy to sprzedali dom na Rynku Wodnym za 600 zł kupcowi Piotrowi Gutry. Dom sąsiadował z domem Stefana Kobudzkiego (Kołuckiego). Dom Srzedzińskich na Rynku Wodnym był notowany już w 1644 r. 

Jednostka – Szukaj w Archiwach

[3] Uszkodzenie dokumentu.

[4] Uszkodzenie dokumentu.